Czasami słyszę od rozmówcy „ja to mam polisę NA MILION” (przykładowo, bo często po sprawdzeniu okazuje się, że suma ubezpieczenia jest istonie niższa). Tylko, że klient pamięta łączną kwotę z różnych składników (wieloetapowo warunkowaną). Powiedzmy 250.000 dotyczy „śmierci”, ale kolejne 250.000 byłoby należne wyłącznie za „wypadek”, czyli przyczynę zewnętrzną (czyli nie choroba i nie przyczyny naturalne). Dodatkowe 250.000 jest uzależnione „wypadkiem komunikacyjnym” (a więc bez pechowego upadku ze schodów). Ostatnie 250.000 byłoby należne wyłącznie w sytuacji, gdyby zdarzyło się „w pracy”. Innymi słowy kwota potencjalnej wypłaty to ułamek tego co zapamiętałeś, no bo ile trzeba mieć szczęścia, żeby mieć taką kumulację nieszczęścia?
Inny tekst na odczepnego „ja to mam polisę OD WSZYSTKIEGO”. Nie bez powodu ukuło się powiedzenie „jak coś jest od wszystkiego, to pewnie jest do niczego”? Rozdział w OWU „Zakres Ubezpieczenia” formułuje określone sytuacje za które jest przewidziana wypłata. Podam przykład samochodowego AutoCasco (bez opcji dodatkowych): sama kradzież, czy kradzież i kolizja drogowa, a może to wszystko i jeszcze dodatkowo pożar lub gradobicie. A ewentualne assistance może poszerzyć ochronę, ale np. tylko o holowanie i tylko po wypadku (a nie w sytuacji awarii) i jeszcze pod warunkiem, że przydarzyło się ponad 50km od miejsca zamieszkania (a na koniec limit usługi do 100km). Natomiast w polisie „na życie” możesz mieć tylko śmierć (może i każdą – patrz powyższy akapit), ale niekoniecznie na przejściowe sytuacje zdrowotne. Więc kiedy chcesz się przekonać o faktycznym katalogu ryzyk objętych polisą? A w każdej z umów będą jeszcze wyjątki – o tym poniżej.
Niektórzy lubią mówić „agent mnie zapewnił, że w mojej polisie NIE MA WYJĄTKÓW” i w ogóle nie zajrzeli do OWU. Rozdział „Ograniczenia Odpowiedzialności” zawsze formułuje jakieś wyjątki dla których firma wyklucza wypłatę. W AutoCasco będzie to: kierowca pod wpływem alkoholu lub zostawienie kluczyka w stacyjce lub nieterminowy przegląd techniczny auta. W polisie „na życie” może to być ryzykowny sport, atak terrorystyczny, wpływ alkoholu i wiele innych. Ponadto każdy ubezpieczyciel używa własnych definicji, które często różnią się od naszych codziennych skojarzeń (np. co to jest „wypadek” albo co rozumieją za „niezdolność do pracy” albo o jaką „hospitalizację” chodzi). Kiedy się przekonasz o szczelności potencjalnej ochrony na życie?
A pozostają jeszcze polisy z gromadzeniem kapitału za dożycie, gdzie klienci pamiętają tylko jakieś wykresy, symulacje, założenia. Niezależnie czy znasz się na rynkach finansowych i nieważne co obiecywał Ci agent – jeśli jest to umowa z funduszami inwestycyjnymi, to ryzyko jest po Twojej stronie (nieznana liczba zgromadzonych jednostek udziałowych i niepewność ich przyszłej wyceny – ryzyko giełdowe i opłaty). Ja oferuję tylko ubezpieczenia z gwarantowanymi kwotami – bez symulacji i bez robienia założeń.
’
Dla uniknięcia rozczarowań lepiej sprawdzić OWU zanim się coś przydarzy. Oferuję obiektywnie SZERSZY zakres ochrony w stosunku do konkurencji i jednocześnie NAJMNIEJ ograniczeń w Polsce.
Klienci zwykle znają składkę za ubezpieczenie, nazwę firmy i… nic więcej. Nie pamiętają na jaką kwotę są faktycznie chronieni. Co gorsze nikt nie zadał im pytań o ich MOTYWY do zabezpieczenia, ani o skalę POTRZEB finansowych w sytuacji losowej. I tego będzie dotyczyła rozmowa ze mną – co dla Ciebie jest ważne: „mieć polisę” czy „być dobrze ubezpieczonym”?
W razie dowolnego zdarzenia należy Ci się wypłata jednocześnie ze wszystkich Twoich polis. Nieważne ile masz umów grupowych czy indywidualnych, to świadczenia będą się sumować. Uposażony (czyli beneficjent z ubezpieczenia) nie musi być tożsamy ze spadkobiercą, a mimo to nie zapłaci podatku od otrzymanego świadczenia (niezależnie czy to ktoś z rodziny czy nie).
Na koniec pamiętaj, że żadna polisa ubezpieczeniowa to nie cyrograf. Więc sprawdź, oceń i ubezpiecz się mądrze. Jeżeli nie spełnia Twoich oczekiwań i Waszych potrzeb, to rozważ zmianę albo zakończenie umowy.



